W tym roku mija 660 lat od momentu, gdy Kleczew uzyskał prawa miejskie. Z okazji tego jubileuszu redakcja „Gazety Kleczewskiej” zaprosiła do rozmowy Macieja Trzewiczyńskiego – cenionego nauczyciela historii oraz przewodniczącego Rady Miejskiej w Kleczewie w latach 2006-2024.
W wywiadzie cofamy się do korzeni miasta, rozmawiamy o najważniejszych momentach zwrotnych w jego dziejach oraz o tym, jak dawna przeszłość kształtuje tożsamość dzisiejszych mieszkańców Kleczewa.
Maciej Grzeszczak: Rok 2026 stoi pod znakiem 660-lecia nadania Kleczewowi praw miejskich przez króla Kazimierza Wielkiego. Jako historyk, jak ocenia Pan znaczenie tego aktu z 12 stycznia 1366 roku dla ukształtowania się naszej lokalnej tożsamości?
Maciej Trzewiczyński: Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Kleczewa. Nadanie praw miejskich dawało wiele korzyści – przekształcało osadę w wolny organizm gospodarczy i prawny z własnym samorządem, rynkiem i sądownictwem. Dawało wolność osobistą mieszkańcom, zezwolenie na organizowanie regularnych targów i jarmarków – ta tradycja przetrwała do dzisiaj, prawo składu i przymus drogowy, co zmuszało kupców do oferowania towarów na miejscowym rynku, powstawały organizacje zrzeszające rzemieślników – tzw. cechy.
Wszystkie te czynniki powodowały rozwój gospodarczy i bogacenie się społeczeństwa. Tak – nadanie praw miejskich Kleczewowi 12 stycznia 1366 roku miało wielkie znaczenie, którego nie da się przecenić. Tradycja samorządu i wolności żywe są do dzisiaj.
M.G.: Gdyby miał Pan wskazać jeden, najważniejszy punkt zwrotny w tych 660 latach historii Kleczewa – pomijając samą lokację – co byłoby tym momentem i dlaczego?
M.T.: Zdecydowanie punktem zwrotnym – tak uważam – było rok 1918 – kiedy znowu staliśmy się mieszkańcami Polski a nie Królestwa Kongresowego, kiedy po 123. latach odzyskaliśmy niepodległość, co przecież wcale nie było takie oczywiste. Skończyły się zabory, powstał ogólnopolski rząd, kobiety otrzymały prawa wyborcze, nastąpiło zjednoczenie ziem, powstała polska armia, rozpoczął się proces scaleniowy z trzech zaborów. Gdyby nie rok 1918 i odzyskanie niepodległości, pewnie nie odpowiadałbym na te pytania.
M.G.: Historia Kleczewa to nie tylko wieki dawne, ale i rewolucja przemysłowa z XX wieku związana z górnictwem brunatnym – jak węgiel zmienił charakter rolniczo-handlowego miasta?
M.T.: Zmienił bardzo – stworzył miejsca pracy, nie znam nikogo, kto w rodzinie nie miał osoby pracującej w kopalni lub instytucjach z nią związanych. Zatrudnienie w kopalni, stała praca wpływały na poziom życia mieszkańców. Zaczęły rozwijać się takie lokalne usługi, jak handel, edukacja i służba zdrowia. Dzięki inwestowaniu w infrastrukturę zaczęły powstawać drogi, transport publiczny, co bardzo ułatwiło życie mieszkańcom. Oczywiście, przez działalność kopalni zniknęły też z mapy gminy niektóre miejscowości, ale było to cena, którą trzeba było brać pod uwagę przy działalności kopalni. Pewnie nigdy już nie będzie w naszej gminie tak dużego zakładu pracy zatrudniającego tak wiele osób. Jedną z licznych pamiątek pozostaną wspaniałe wielkie jeziora powstałe na miejscu wyrobisk – dobrze, że zagospodarowano je w ten sposób, też będą służyły mieszkańcom.
M.G.: Jako wieloletni nauczyciel historii w kleczewskim liceum, a także laureat prestiżowych wyróżnień, z pewnością widzi Pan, jak młodzież reaguje na przeszłość. Czy młodych ludzi w dobie Internetu da się jeszcze autentycznie zaciekawić historią ich własnego miasta?
M.T.: Staram się to robić na lekcjach historii, zwłaszcza opowiadając o okresie powstania styczniowego. Jeszcze kiedy uczyłem w Szkole Podstawowej w Kleczewie razem z uczniami zadbaliśmy o mogiłę powstańców z 1863 roku. Tabliczka, którą wtedy powiesiliśmy – POLEGŁYM BOHATEROM 1863 – jest tam do dzisiaj. Młodzież z Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Technicznych w Kleczewie zawsze uczestniczy we wszystkich lokalnych patriotycznych obchodach, dumnie prezentując szkolny sztandar. Jako szkoła organizujemy wzniosłe patriotyczne uroczystości – poza tymi najbardziej znanymi świętami narodowymi – czcimy pamięć ofiar Katynia, Wołynia, obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, czcimy ofiary komunizmu, stanu wojennego. Przybliżamy najbardziej znane, często tragiczne postaci z naszej historii. Bardzo uroczyście odsłoniliśmy tablicę poświęconą Piotrowi Smarzyńskiemu – przedwojennemu nauczycielowi i kierownikowi Szkoły Powszechnej w Kleczewie, zamordowanemu w 1940 roku w Katyniu. Pełniąc funkcję w kleczewskim samorządzie, przez kilkanaście lat – trzynastego w piątki – organizowałem tzw. Forum Młodych, żeby uczniom ze szkół podstawowych i liceum przybliżać pracę samorządu gminnego. Tak, myślę, że udawało się i nadal udaje zaszczepić w młodych ludziach gen patriotyzmu, z czego bardzo się cieszę.
M.G.: Czego praca w samorządzie nauczyła Pana o ludziach, a czego nauczyło nauczyciela historii bezpośrednie dotknięcie „tworzenia współczesnej historii” na szczeblu lokalnym?
M.T.: Że wszystko nie jest proste, że ważne są kompromisy i długa rozmowa, żeby wypracować jak najlepsze rozwiązania. Z czasów pracy w samorządzie mam wielu przyjaciół, z którymi często się spotykam. Ale przekonałem się też, że aby poznać ludzi nie wystarczy zjeść z nimi beczkę soli, ale parę beczek, a i tak swoim zachowaniem mogą zaskoczyć. Jednak uważam, że warto było być przez 26 lat częścią tego samorządu, że wiele mnie to nauczyło i dało wiele bezcennego życiowego doświadczenia.
M.G.: Czego – łącząc wiedzę historyka i doświadczenie byłego samorządowca – życzy Pan Kleczewowi oraz jego mieszkańcom na kolejne dekady, w drodze do następnych jubileuszy?
M.T.: Mądrych i rozsądnych władz. I oczywiście zdrowia, optymizmu.
M.G.: Dziękuję za rozmowę.






