Anna Skórzewska od 1 kwietnia 2026 roku jest dyrektorką Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kleczewie. Z naszą redakcją podzieliła się wrażeniami po pierwszych dniach pracy. Rozmawialiśmy też o planach rozwoju i nowej wizji miejsca, które ma służyć nie tylko klubom sportowym, ale całej lokalnej społeczności.
– Objęła Pani funkcję dyrektor OSiR-u zaledwie kilka dni temu. Jakie towarzyszą Pani emocje?
To dla mnie bardzo ważny moment – z jednej strony ogromna radość i satysfakcja, bo z OSiR-em byłam związana już wcześniej jako zastępca burmistrza i sprawowałam nad nim nadzór. Mam jednak świadomość, że to zupełnie co innego niż codzienna praca w ośrodku i poznawanie go od wewnątrz. Z drugiej strony czuję dużą odpowiedzialność. OSiR ma ogromny potencjał i wiem, że mieszkańcy mają wobec niego konkretne oczekiwania. Chciałabym, żeby był to czas dobrych zmian, ale prowadzonych spokojnie, z szacunkiem do tego, co już zostało wypracowane.
– Znała Pani OSiR wcześniej, ale teraz patrzy Pani na niego z zupełnie innej perspektywy. Jak wyglądały pierwsze dni?
Bardzo intensywnie, ale przede wszystkim bardzo życzliwie. Zostałam niezwykle ciepło przyjęta zarówno przez Annę Jabłońską, która przez wiele lat kierowała OSiR-em, jak i przez pracowników. Pani dyrektor zna ten ośrodek od podszewki i bardzo doceniam to, że dziś jako zastępca dyrektora chce wspierać mnie w tym okresie przejściowym. Dzięki temu możemy połączyć świeże spojrzenie z doświadczeniem i ciągłością. Spotkałam się już też z pracownikami. Bardzo zależało mi na tym, żebyśmy spokojnie porozmawiali, poznali swoje oczekiwania i pomysły. Mam poczucie, że w zespole jest dużo dobrej energii i zaangażowania. To naprawdę ważne, bo nawet najlepszy plan nie zadziała bez ludzi.
– Od czego zaczyna Pani swoją pracę jako dyrektor OSiR-u?
Na początku chcę dobrze przyjrzeć się temu, jak dziś funkcjonuje OSiR, porozmawiać z mieszkańcami, klubami, organizacjami i pracownikami. Uważam, że zanim zacznie się coś zmieniać, trzeba najpierw wsłuchać się w głos osób, które na co dzień korzystają z OSiR-u. Jednocześnie mam już pewną wizję, z którą startowałam w konkursie. Bardzo zależy mi, aby OSiR był miejscem dla wszystkich mieszkańców – dzieci, młodzieży, rodzin, seniorów. Dziś często mówi się o OSiR-ze głównie przez pryzmat klubów sportowych i oczywiście jest to bardzo ważna część jego działalności. Mamy kluby, z których możemy być dumni i które chcę wspierać. Sukcesy Sokoła Kleczew czy Klubu Feniks pokazują, że sport w naszej gminie stoi na wysokim poziomie.
Ale chciałabym, żeby obok tego każdy mieszkaniec miał poczucie, że OSiR jest również dla niego. Że może przyjść na zajęcia, wydarzenie rodzinne, skorzystać z infrastruktury czy po prostu aktywnie spędzić czas.
– Czyli OSiR ma być czymś więcej niż tylko miejscem treningów?
Zdecydowanie tak. Sport to nie tylko profesjonalne treningi i wyniki. To także zdrowy styl życia, integracja, wspólne spędzanie czasu i budowanie lokalnej wspólnoty. Marzy mi się OSiR, który tętni życiem od rana do wieczora – gdzie do południa równolegle z treningami piłkarzy odbywają się zajęcia dla seniorów, po południu dla dzieci, wieczorami różnorodne zajęcia grupowe, a w weekendy rodzinne wydarzenia, turnieje, animacje czy pikniki. W naszej gminie mamy ogromny potencjał, jeśli chodzi o miejsca i infrastrukturę. Mamy hale sportowe, stadion, Kleczewską Maltę, ośrodek w Trębach Starych. Chciałabym, żeby każde z tych miejsc było jeszcze lepiej wykorzystywane.
– Wspomniała Pani o halach. Czy ma Pani pomysł, jak lepiej je wykorzystać?
Tak, bardzo konkretny. Hale sportowe nie powinny żyć tylko popołudniami, kiedy odbywają się treningi klubów. Chciałabym, aby pojawiło się w nich więcej zajęć ogólnodostępnych – dla dzieci, kobiet, seniorów czy osób, które do tej pory nie miały odwagi spróbować aktywności fizycznej. Mam też pomysł na organizację „nocowanek” na halach sportowych. Myślę, że mogłoby to być coś wyjątkowego dla dzieci i młodzieży np. w okresie ferii zimowych – dzień pełen zajęć sportowych, gier i aktywności, a wieczorem wspólny seans filmowy czy animacje.
Tutaj widzę też dużą przestrzeń do współpracy z Biblioteką-Centrum Kultury w Kleczewie. BCK dysponuje między innymi dmuchanym ekranem, więc moglibyśmy wspólnie organizować wspomniane wcześniej „nocowanki” na hali sportowej dla dzieci i młodzieży. Takie działania pokazują, że sport i kultura mogą się świetnie uzupełniać. Hala nie może być zamknięta dla mieszkańca, który nie jest zawodnikiem żadnego klubu. Chciałabym, żeby każdy miał poczucie, że może wejść, zapisać się na zajęcia czy po prostu skorzystać z infrastruktury sportowej.
– Dużo mówi Pani o dzieciach i młodzieży. To będzie szczególnie ważny kierunek?
Tak, bo uważam, że właśnie tutaj mamy jeszcze sporo do zrobienia. W naszej gminie są świetne kluby i zdolni młodzi sportowcy, ale nie każde dziecko musi od razu trenować wyczynowo. Czasem wystarczy stworzyć przestrzeń do aktywności, zabawy i próbowania różnych rzeczy. Chciałabym, aby OSiR proponował więcej zajęć i wydarzeń właśnie dla dzieci – także tych, które do tej pory nie były związane ze sportem. Myślę o zajęciach na świeżym powietrzu, aktywnościach nad Maltą, półkoloniach czy wydarzeniach łączących sport z zabawą. Często mówi się, że dzieci siedzą dziś przy telefonach. Może trochę tak jest, ale moim zdaniem to sygnał dla nas, dorosłych, że musimy zaproponować im coś naprawdę ciekawego. Jeśli stworzymy atrakcyjną ofertę, dzieci same wybiorą ruch i spotkania z rówieśnikami. Sport od zawsze wygrywał z nudą – pod warunkiem, że da mu się szansę.
– Jednym z miejsc, z którym wiąże Pani duże plany, jest Kleczewska Malta.
To prawda. Uważam, że Kleczewska Malta ma ogromny, wciąż niewykorzystany potencjał. To miejsce wyjątkowe, które może stać się wizytówką całej gminy. Chciałabym, żeby było bardziej żywe nie tylko latem, ale przez cały rok. Mam też konkretny pomysł, który – co ważne – nie wymaga od razu dużych nakładów. Chciałabym jeszcze w tym sezonie stworzyć pilotażowy kompleks kilku namiotów glampingowych. To byłby pierwszy krok do pokazania, że Malta może przyciągać nie tylko mieszkańców, ale również gości z zewnątrz. Taki kameralny glamping pozwoliłby sprawdzić zainteresowanie i stopniowo rozwijać ofertę. Widzę dużą szansę w połączeniu tego z ofertą sportową i rekreacyjną. W przyszłości mogłyby odbywać się tam rodzinne weekendy, obozy sportowe czy wyjazdy integracyjne. Malta ma wszystko, czego potrzeba – wodę, przestrzeń i klimat. Trzeba tylko dobrze to wykorzystać.
– Jak chciałaby Pani, żeby mieszkańcy mówili o OSiR-ze za kilka lat?
Chciałabym, żeby mówili: „To nasze miejsce”. Żeby mieszkańcy czuli, że OSiR nie jest zamkniętą instytucją, tylko przestrzenią, do której chce się wracać. Miejscem, gdzie coś się dzieje, gdzie można przyjść z dzieckiem, spotkać znajomych, zadbać o zdrowie albo po prostu miło spędzić czas. Jeżeli za kilka lat usłyszę od mieszkańców, że OSiR jest bardziej otwarty, bardziej dostępny i bliższy ludziom, to będę wiedziała, że idziemy w dobrym kierunku.
– Dziękujemy za rozmowę i życzymy, aby udało się zrealizować te plany i stworzyć OSiR, który będzie miejscem naprawdę bliskim wszystkim mieszkańcom.






