Początki wszystkiego zazwyczaj bywają trudne – czy tak było z „Gazetą Kleczewską”? Niełatwo ocenić nie rozpatrując różnych płaszczyzn. Biorąc pod uwagę „powołanie” do życia gminnego miesięcznika raczej nie. Były chęci, byli zainteresowani, była ekipa, która tworzyła silne kolegium redakcyjne – dziękuję wszystkim za współpracę. Mieliśmy też wiedzę, jak zarejestrować tytuł, doświadczenie dziennikarskie. „Gazeta Kleczewska” była jednym z pierwszych periodyków wydawanych przez jednostki samorządu terytorialnego ówczesnego województwa konińskiego.
Jeśli jednak spojrzymy na sytuację społeczno-polityczną, to by to okres dużych przemian. Na krajowej tapecie były wybory prezydenckie – Wałęsa kontra Kwaśniewski. Lokalnie działo się jeszcze więcej. W maju 2005 roku doszło do zmiany burmistrza – wówczas włodarza wybierali radni wyłonieni w wyborach bezpośrednich – wieloletniego naczelnika (przed 1990 rokiem gminą zarządzał naczelnik gminy) i wyłonionego po pierwszych wyborach samorządowych w 1990 roku na burmistrza Stanisława Lisieckiego zastąpił Marek Wesołowski.
Pierwszy, a właściwie tak zwany zerowy numer „Gazety Kleczewskiej”, wydany we wrześniu 1995 roku, zdominował temat referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej w Kleczewie, część radnych i społeczeństwa nie zgadzała się bowiem z decyzją rady.
W mojej ocenie „Gazeta Kleczewska” wypełniła swoją rolę informowania i przedstawiania opinii różnych środowisk w doskonały sposób – można to ocenić wracając do lektury tego wydania. Wszystkie egzemplarze „GK” dostępne są w kleczewskiej bibliotece.
Wówczas w mediach samorządowych można było stosować bardziej medialne i publicystyczne podejście, dziś musimy się ograniczać do roli „bardziej” informatora, pomijając ewentualne kreowanie opinii publicznej. Musimy poddać się obowiązującym przepisom i przyjąć taką rolę, na jaką pozwala nam finasowanie z pieniędzy publicznych.






